Nos za zapachem wodził
i nogi w tym pomagały.
Oczy pełne od powodzi,
- to nie ona! - zaprzeczały.
Dla ciała to już nieważne,
a głupie serce stoi i czeka,
niby całkiem odważnie,
beznadziejną miłość przyrzeka.
Wypłyniesz na taflę
mieniącego się w złocie jeziora.
Wyda się to dla Ciebie idealna pora.
Dotknąć chciał będziesz
skąpanego w cudach nieba,
Już niewiele do tego potrzeba,
lecz ręki wyciągnąć nie zdołasz,
kogoś o pomoc zawołasz.
Bezskutecznie tracąc życie,
łudząc się, że jesteś na szczycie.
Już na jego końcu serce Twe wywieje,
gdy otrzesz oczy świat nagle zgorzknieje
Bo nie liczysz innych, a trzeba...
Nie jedyny raz zwątpisz.
Bo jak zaufać ?
Nawet w tej chwili,
nie potrafisz przytulić i łagodnym głosem
powiedzieć, że „będzie dobrze”.
Zastanowi Cię dopiero ten końcowy moment,
który będziesz chciał dla siebie zatrzymać,
a on tak nieubłaganie szybko przeminie.
Bo Ty w tym czasie w pogoni za szczęściem,
oślepiony widokiem idealnego jutra
nie uważasz na inne dłonie.
Mijasz ich właśnie, na co dzień obok przechodzisz
z pogardą w oczach, egoistycznie o swoim.
Ulotne chwile.
Popękane marzenia.
Miłością karmieni od dziecka.
Wy wszyscy razem.
Jesteście moim natchnieniem,
czymś pięknym i łudząco podobnym
do tych zwanymi ludźmi.
I już o niej pisać nie będę, jak sama mówiła.
Teraz sobie możesz iść.
Jutro czeka Cie ten sam dzień co dzisiaj.
Niby nic takiego, a polegasz na tym codziennie.
Nie pierwszy raz i nie ostatni dajesz krok w tył,
ale tylko dlatego, by dwa następne były do przodu.
Twoje dłonie jak łzy płyną po moim ciele.
Jak dobrze, że mam twe dłonie.
Twoje usta szepczą mi piękne słowa.
Jak dobrze, że mam twe usta.
Twoje oczy widzą we mnie miłość.
Jak dobrze, że mam twe oczy.
Twoje serce nieożywione,
nie potrafi nic.
Poranny strach przed dniem.
Budząc się myślisz o spotkaniu z odrzuceniem.
Jesteś zawsze na drugim planie.
Chwiejącym krokiem idziesz do przodu potykając się o przeszkody
które przecież miały być dla Ciebie największym wsparciem.
Zaciskasz zęby i wstajesz,
dajesz w sobie poznać tego wytrwałego.
O ile łatwiej było by iść z poczuciem bezpieczeństwa.
Niestety, cały czas trwa Twoje spotkanie z odrzuceniem.
Coraz bardziej potrzebujesz pomocnika dającego wsparcie.
Każdy potrzebuje...